O co chodzi z tym nieprzegrzewaniem dzieci i dlaczego babcie miały rację z rosołem

Ostatnio w rozmowie ze znajomymi poruszaliśmy temat przegrzewania dzieci poprzez ubierania je zbyt ciepło przez niektórych rodziców. Skoro w Skandynawii dzieci mniej chorują spędzając wiele czasu na powietrzu, w zimnie, to nie ubierajmy na cebulkę naszych dzieci i będą zdrowe. To oczywiście mit bo zimno jest niebezpieczne dla człowieka. Wirusy grypy lubią bowiem zimno, a naukowcy przechowują je przecież zamrożone. Więc o co tu chodzi? Co do tego ma rosół? Już wyjaśniam.

Po pierwsze wychłodzenie i przegrzewanie organizmu jest jednakowo złe.

W domu temperatura powinna oscylować w okolicach 20 stopni. W wyższych temperaturach bakterie lepiej się namnażają, ale układ immunologiczny gorzej funkcjonuje w zimnie. Trzeba mu więc pomagać. W domu łatwiej o nieprzegrzewanie i niewychładzanie. Wychodząc na dwór, ubierajmy dziecko stosowanie do temperatury. Chodzi o to by się na dworze się nie spocić, by wiatr nie wychłodził organizmu. Temperatura ciała ma być stała. Jeżeli wyziębimy organizm otwieramy furtkę dla wirusów. Ubierajmy więc dzieci na cebulę, zakładajmy czapki. Jeżeli kark dziecka robi się ciepły po prostu zdejmujemy jedną warstwę ubrania, czapkę. Jeżeli dziecko jest aktywne, biega, przewidujemy sytuację i reagujemy zdejmujemy ubrania. Gdy aktywność się skończy ubieramy dziecko.

Przegrzewanie dzieci jest złe. Łatwo wtedy o chorobę.
Czytaj dalej O co chodzi z tym nieprzegrzewaniem dzieci i dlaczego babcie miały rację z rosołem