Pierwsza pomoc u dzieci – czyli jak pomóc dziecku w domu, na spacerze, po wypadku przed przyjazdem pogotowia

Nasze dzieci miewają najdziwniejsze przygody. Pomysłowość smyków przerasta wszystko i czasami kończy się wypadkami. Co wtedy robić? Jak udzielić dziecku szybko pomocy? Jak ratować życie przed przyjazdem pomocy? To post o tym jak udzielić pierwszej pomocy naszemu dziecku.

Każdemu rodzicowi zdarzają się chwile gdy dziecko potrzebuje pomocy, tak na już. Trzeba zachować wtedy trzeźwość umysłu, reagować szybko i skutecznie. O tym jak to ważne zainspirowały mnie sytuacje z życia naszej rodzinki oraz lektura  blogu www.onehullofamum.co.uk skąd zaczerpnąłem pomysł. Cała wiedza odnośnie kryzysowych sytuacji pochodzi z literatury fachowej i zaleceń WHO. Do rzeczy.

Co zrobić gdy dziecku weszło ciało obce?

Z przysłowiową drzazgą nie ma co jeździć do lekarza. Oczyść miejsce wejścia ciała obcego. Zdezynfekuj igłę. Podważ widoczny koniec ciała obcego, uchwyć go pęsetą i wyciągnij. Jeżeli drzazga lub opiłek jest głębiej delikatnymi ruchami kulistymi staraj się podważyć i wyjąć. Po wyjęciu ciała obcego zaopatrz ranę.

Co zrobić gdy dziecku weszła drzazga?

Groźne i wymagające pomocy lekarskiej są wszelkiego rodzaju ciała obce w oczach, nosie, uszach itp. Jak coś weszło w oko przepłucz je czystą wodą lub solą fizjologiczną. Jeśli płukanie nic nie da, zasłoń oczy dziecka opaską, każ je zamknąć i nie poruszać nim. Nie zwlekaj, udaj się na dyżur.

Co zrobić gdy dziecko coś sobie stłukło albo otarło skórę?

Gdy dziecko otarło sobie skórę oczyszczamy bolące miejsce z brudu, dezynfekujemy otarcie np. Octeniseptem i zaopatrujemy. Na stłuczenia działamy zimnem. Liczy się czas. Trzeba szybko przyłożyć do stłuczonego miejsca zimny okład, np. woreczek z lodem lub popsikać miejsce lodem w sprayu np. Altacet Ice.

Czytaj dalej Pierwsza pomoc u dzieci – czyli jak pomóc dziecku w domu, na spacerze, po wypadku przed przyjazdem pogotowia

Z wirusem RSV wylądowaliśmy w szpitalu

Luty był dla nas straszny. 2,5 letnia Janka przyniosła ze żłobka do domu wirus RSV. Zaraziła 8 miesięczną siostrę Stasię i nas rodziców. Ale to nic. Wszyscy wylądowaliśmy w szpitalu. To był dramat. Janka była w bardzo ciężkim stanie. Oto nasza historia walki z RSV.

Wszystko zaczęło się jak klasyczna żłobkowa infekcja. Janka była nieco osłabiona po poprzedniej antybiotykoterapii i złapała wirusa jak pelikan. W piątek była już lekko trafiona, ale kaszel i temperatura pojawiły się w nocy z sobotę na niedzielę. W niedzielę lekarz zaordynował Klacid i inhalacje z Ventolinu oraz Nebbudu.

Dzieci które zachorowały w tym roku na RSV przechodzą go bardzo ciężko. Jest bardzo dużo hospitalizacji.

Wirus RSV zbiera w tym roku ogromne żniwo. Dzieci chorują na potęgę. Szpitale dzielą po pół na oddziały grypy i oddziały RSV. Czasami dziecko ma i to i to. RSV jest bardzo zjadliwy. Łapie dzieci, dorosłych. Im kto silniejszy i starszy tym większe szanse na łagodne przejście. Maluszki mają najgorzej.

RSV (Respiratory Syncytial Virus) przenosi się drogą kropelkową w wyniku bliskiego kontaktu z osobą zakażoną lub przedmiotami zanieczyszczonymi wydzieliną z dróg oddechowych. Zakażenie RSV jest powszechne – u około 95% dzieci w 2. roku życia stwierdza się przeciwciała świadczące o kontakcie z wirusem. Przebycie zakażenia nie chroni przed reinfekcją, która jest zjawiskiem częstym w każdym wieku. Choroba przebiega w postaci zapalenia oskrzelików (bronchiolitis) i płuc (pneumonia), rzadziej jako zapalenie tchawicy i oskrzeli (tracheobronchitis). Objawia się katarem, kaszlem, podwyższoną trudno zbijaną temperaturą, wynikowo atakami duszności, pojawieniem się charakterystycznego świstu oddechowego (świsty, furczenia, rzężenia) słyszalnego gdy dziecko zaśnie, dalej osłabieniem i brakiem apetytu. Powikłaniem jest dalsze zapalenie płuc, zapalenie ucha środkowego (otitis media), sporadycznie zapalenie mięśnia sercowego. Choroba rozwija się przez około 4-6 dni. Po tym okresie pojawiają się objawy. Chory zakaża przez trzy, a nawet cztery tygodnie. Leczenie jest objawowe, najczęściej w warunkach szpitalnych. Podaje się lekki rozkurczające oskrzela, a w ciężkich stanach sterydy przeciwzapalne, stosuje tlenoterapię.

Wracając do nas, Janka wyglądała coraz gorzej. W nocy kaszel i duszności dramatyczne, temperatura 38,5. Po pięciu dawkach Klacidu i braku poprawy po inhalacjach kolejna wizyta u lekarza. Kierowniczka ośrodka zdrowia kieruje nas na szpital. Całe szczęście. Kolejna noc w domu nie wiem jakby się skończyła. W międzyczasie zainfekowana jest już młodsza siostra, u której pojawia się kaszel oraz ja.

Czytaj dalej Z wirusem RSV wylądowaliśmy w szpitalu