Co zabrać do porodu. Lista taty.

Mam na koncie jako uczestnik od początku do końca udział w trzech porodach. Podzielę się uwagami od strony faceta co się przydaje.

Po pierwsze poród to moment w życiu do którego należy się przygotować. Nie robiliśmy tego na żywioł. W sieci masz dziesiątki list rzeczy, które trzeba wziąć do porodu. Dzięki temu masz ogólne pojęcie. W praktyce wygląda to trochę inaczej.

Zabieramy dwie torby. Jedną bierzemy ze sobą na izbę, druga zostaje w samochodzie. Facet bierze 5 zł na ubranie ochronne. Przyda się coś do jedzenia, dla żony wafelki ryżowe, dla faceta minimum baton. Telefon naładowany na full.

Jeżeli akcja porodowa nie rozkręciła się lub idzie za wolno trzeba będzie ją przyspieszyć. Musicie chodzić po korytarzu. Warto mieć dmuchaną piłkę. Doskonale się sprawdza.

Torba pierwsza z rzeczami pod ręką. Może być mała walizka

Żona włożyła tam rzeczy używane do końca porodu i zaraz po. Na pewno koszula lub szlafrok, rezerwowa koszula, klapki pod prysznic, przybory toaletowe, ręcznik, mała poduszka. Woda, jedna butelka. Więcej nie, im mniej tym lepiej. Z tą walizką się chodzi, rodzi.

Dokumenty. Potrzebne będą przy rejestracji w izbie przyjęć. Musicie mieć kartę ciąży oraz dowód. W przypadku planowego cesarskiego cięcia skierowanie do szpitala. Do tego plan porodu. Do spraw pracowniczych przyda się numer identyfikacji podatkowej NIP własny oraz pracodawcy.

Żona miała robione różne badania w czasie ciąży.Weźcie je. Do porodu zabierz ostatnie usg, wyniki badań krwi – podstawowa morfologia, krzepnięcie, elektrolity, grupa, WR, HBs, cytologia, ewentualnie posiew, HIV.

Jak ktoś chce pobrać komórki macierzystych niech weźmie zestaw pobraniowy.

Po porodzie żonie może przyjść ochota coś skubnąć. Warto mieć batona, wafelki ryżowe.

Czytaj dalej Co zabrać do porodu. Lista taty.

Święta czyli przepełnione paczkomaty i kolejki wszędzie

Nadszedł czas, ten jedyny w roku, gdy najpierw kupujemy prezenty, przygotowujemy się, sprzątamy itd. by później zasiąść w gronie rodzinnym do Świąt. Dziś o prezentach.  Ponad połowa prezentów kupowana jest w sieci. Ludzie robią to by nie tracić czasu.Wszak wszędzie kolejki.

Tak, to nie zamierzchłe czasy PRL gdzie o wszystko się stało,nic nie było a trzeba było czekać aż dowiozą. Teraz jest co chcesz a musisz mieć kasę. Czekasz w kolejce o miejsce na parkingu, później przepychasz się w sklepach, czekasz do kasy, czekasz w kolejce by wyjechać z parkingu, wszędzie korki. Druga opcja, porównujesz w sieci, kupujesz gdzie taniej, wybierasz dostawę pocztą, do punktu, kuriera lub paczkomat. Kurierzy zostawiają gdzie chcą bo mają full roboty. Poczta żyje własnym życiem. Paczkomaty jak zwykle przepełnione od 10 grudnia, tak że musisz iść do punktu obsługi i tam czekać kwadransami aż ktoś znajdzie twoją paczkę.

Wczoraj 15 minut babka szukała mojej przesyłki w punkcie obsługi Inpost.

Mikołaj pracuje dla Inpostu?

Co lepiej iść do sklepu, czy czekać na przesyłkę?