Tatowa awantura o zdrową żywność

Jak się ma dzieci, to człowiek prędzej czy później zastanowi się co kupuje w sklepach i daje maluchom do jedzenia. Dzisiaj nie ma takiej żywności jak kiedyś. W latach 90. XX wieku z pożywieniem zjadaliśmy 2 kg chemii rocznie. Według obecnych szacunków spożywamy teraz 4-ry do 5-ciu razy więcej chemii w jedzeniu niż dawniej. Wszędzie w składach E coś tam. Co to znaczy?

Po pierwsze obniżając koszty produkcji producenci żywności sięgają po najtańsze składniki. Dlatego pojawiają się te wszystkie emulgatory, regulatory, aromaty, kwasy i konserwanty. Po drugie konserwanty zwiększają trwałość produktu. Po trzecie tablica mendelejewa w składzie nie jest zdrowa.

Nie chce dawać dziecku syfu. Zdrowa żywność dla dziecka musi być. Przeglądam składy. Nie kupuję jak mogę produktów w których w składzie jest:

Olej palmowy. Kontrowersyjność oleju palmowego wynika z dwóch powodów – po pierwsze ze względu na nasze zdrowie, a po drugie przez wzgląd na opłakane skutki jego produkcji. W stanie surowym nie jest groźny. Przerobiony w fabrykach może być rakotwórczy. Ble. Do jego produkcji karczuje się ogromne obszary leśne. Masakra.

Olejowiec gwinejski zwany palmą olejową. Surowiec idealny na tani olej spożywczy. Surowy ok, ale modyfikowany może być rakotwórczy. Z niego pozyskiwany jest olej palmowy.

Karagen E407. Jest stosowany jako zagęszczacz, środek żelujący. Najczęściej widzę go w  jogurtach, czekoladkach i produktach mięsnych. Dyskusja nad bezpieczeństwem CGN została wywołana po serii badań, które zestawiały serię niepokojących wskazań ze strony układu pokarmowego, znalezionych w różnych badaniach na zwierzętach po stosowaniu tego związku. W Unii dopuszczony. Ja nie kupuję.

Lista się rozrasta …

Będę na blogu piętnował popularne produkty z tym w składach.

Polub ten post w mediach społecznościowych
Podziel się tym postem w mediach społecznościowych

Dodaj komentarz